Od sightseeingu do shoppingu

food, Poznań, kulinaria, Stary Browar, poznańskie koziołki, Polska na weekend
food, Poznań, kulinaria, Stary Browar, poznańskie koziołki, Polska na weekend

Podróże • 10.04.17 • 0 Komentarzy

 

Odwiedzają go często przedsiębiorcy, szczególnie podczas targów. Postój robią tu sobie też turyści w drodze do Berlina. A miasto warte jest nie tylko chwilowego przystanku. Uroki  Poznania można odkrywać na wiele sposobów przez cały rok.

Trykające się koziołki

Gdy wpada się tu na kilka godzin, to obowiązkowym punktem programu jest wizyta na Starym Mieście. Przepiękne odnowione kamieniczki, wąskie uliczki, atrakcyjne restauracje i zachęcające niewielkie kawiarnie i puby – wszystko to tylko w obrębie kilku ulic dawnego centrum. Tuż przed 12.00 każdego dnia, kilkadziesiąt osób, latem nawet kilkaset, zarówno dorośli, jak i dzieci, gromadzi się po południowej stronie rynku, by w samo południe, równo z wybijanymi uderzeniami dzwona i hejnałem, obserwować trykającą się parę koziołków na ratuszowej wieży. To symbol tego miasta.

Jak mówi legenda miejska, gdy specjalny zegar na więżę Ratusza, odnowionego po pożarze,  był już gotowy, rada miejska postanowiła wydać wielką ucztę, by uczcić to wydarzenie. Zaproszono do miasta najważniejsze osobistości. Pracy w kuchni było co nie miara. Do obracania pieczeni z sarniego udźca wyznaczono kuchcika Pietrka. Była to długa i monotonna praca, a na zewnątrz działo się tak wiele. W końcu kuchcik nie wytrzymał i na chwilę postanowił zostawić swoją pracę w kuchni. Niestety w konsekwencji pieczeń spadła do ognia i spaliła się. Pietrek nie stracił jednak głowy. Z pobliskiej łąki porwał dwa koziołki i zabrał je do kuchni. Te jednak szybko wyrwały się kuchcikowi i uciekły na wieżę i tam na oczach zebranych na dole zaczęły się trykać rogami. Sytuacja tak rozbawiła burmistrza, wojewodę i gości, że darowali Pietrkowi winę, a zegarmistrzowi Bartłomiejowi z Gubina zlecili wykonanie takiego mechanizmu, który by każdego dnia w południe uruchamiał zegarowe koziołki.

Nie tylko dla piwoszy

Stary Browar – taką nazwę nosi dziś jedna z najbardziej eleganckich galerii handlowych w Polsce. Historia tego miejsca sięga jednak XIX wieku. Otóż w 1844 r. przybył do Poznania  Ambrosius Hugger - piwowar ze Schwarzwaldu i założył pierwsze dwa browary. Jego synowie rozbudowali rodzinny interes i założyli przy ul. Półwiejskiej Browary Huggera. Około 1890 roku powstały: Warzelnia, Słodownia i Suszarnia z charakterystycznym kominem. Architektura Browaru Braci Huggerów utrzymana była w typowym dla ówczesnego budownictwa przemysłowego stylu arkadowym z elewacjami z licującej czerwonej cegły, półkoliście zamkniętymi oknami i prostymi ozdobnikami wykonanymi także z cegły. Kilkanaście lat później wokół Dziedzińca dobudowano budynek biurowy i warsztaty bednarskie oraz nowy komin. Na początku XX wieku Browar produkował prawie 72 000 hektolitrów piwa trzech marek: Kryształ (piwo jasne na sposób pilzneński), Specjał (ciemne monachijskie) oraz Porter.

Około roku 1926 Browar został przejęty przez Koncern Chemiczny dr Romana Maya, a rok później przez Browar Związkowy Związku Restauratorów. W okresie wojny pod niemieckim zarządem produkowano piwo, w 1944 roku jednak Niemcy przekształcili piwnice i podziemia Browaru na bunkry i schrony. Podczas walk o Poznań, Browar uległ w dużym stopniu zniszczeniu.

Po zakończeniu wojny Browar przejęły Zakłady Piwowarskie, a przedsiębiorstwo upaństwowiono. Do lat 70. produkcja piwa odbywała się w dużej mierze za pomocą przestarzałych metod. Proces słodowania przeprowadzany był ręcznie na klepiskach. Namoczone ziarno orano specjalnym radełkiem i kopano drewnianą łopatą, aby dostał się do nich tlen i zaczęły kiełkować. Tam, gdzie obecnie mieści się część wystawiennicza Słodowni, znajdowała się suszarnia. Podczas procesu suszenia z budynku wydobywał się gęsty, ciemny dym, który ostatecznie stał się jedną z przyczyn zamknięcia Browaru w roku 1980, gdy tuż obok wybudowano hotel Poznań. Zabudowania stopniowo niszczały. Do 1997 funkcjonowała tu mała wytwórnia wód gazowanych, nie podjęto jednak żadnych prac renowacyjnych.

Sytuacja zmieniła się w grudniu 1998 roku. Należąca do Grażyny Kulczyk spółka wykupiła nieruchomości przy ul. Półwiejskiej. Po pozyskaniu sąsiednich gruntów od Agencji Mienia Wojskowego i podmiotów prywatnych, rozpoczęto prace nad projektem Centrum Biznesu i Sztuki Stary Browar. Cały teren wysprzątano i udostępniono teatrom. Wystawiano tu m.in.: dramat Szekspira „Koriolan”, uwspółcześnioną wersję opery „Carmen” Georgesa Bizeta, „Rigoletto” Verdiego czy „Makbeta” Giuseppe Verdiego. To ostatnie przedstawienie dzięki transmisji na żywo w TVP 2 zobaczyło miliony widzów.

Coś więcej niż centrum

W 2002 roku ruszyła budowa pierwszego etapu Centrum. W listopadzie następnego roku otwarto Atrium - część handlową Starego Browaru z ponad setką sklepów, restauracjami i powierzchnią biurową. Wśród gości znalazło się wiele wybitnych postaci ze świata sztuki i polityki oraz tysiące poznaniaków. Natomiast w kwietniu 2004 r. otwarto Dziedziniec Sztuki.

Od tego czasu wystawiano tu wiele prac światowej sławy włoskich designerów i architektów, organizowano targi sztuki. W grudniu 2005 r. po zdobyciu tytułu najlepszego centrum handlowego w Europie, Stary Browar 50 50 został uznany przez Międzynarodową Radę Centrów Handlowych (ICSC) za najlepsze centrum handlowe świata w kategorii centrów średniej wielkości. Oprócz architektury budynków, jury tego prestiżowego konkursu doceniło przede wszystkim unikatowe połączenie aktywności kulturalnej z działalnością komercyjną. W tym czasie trwała już budowa II etapu inwestycji, dzięki któremu powierzchnia Starego Browaru miała zostać podwojona.

11 marca 2007 roku otwarto drugie skrzydło - Pasaż. Dziedziniec Sztuki został przeszklony, dzięki czemu może być użytkowany nie tylko latem, ale przez cały rok. Rok później Stary Browar ponownie uznany został za najlepsze centrum handlowe, najpierw w Europie, a następnie także na świecie - tym razem w kategorii Rozbudowa. Najważniejsza na świecie organizacja branżowa doceniła dbałość projektantów o zachowanie niepowtarzalnego charakteru całego kompleksu. Miejsce to nadal przyciąga nie tylko zainteresowanych zakupami, ale też sztuką. Organizowane wystawy i festiwale modowe gromadzą tysiące osób.

W ciepłym nastroju Werandy

Podziwiając atrakcje tego miasta nie można zapomnieć o licznych barach, restauracjach czy kawiarniach. Aby zapewnić sobie dość sił do zwiedzania miasta warto skusić się przy okazji zwiedzania Starego Browaru na wizytę w Weranda Lunch & Wine. Zależnie od pory dnia na stołowników czeka specjalne menu śniadaniowe, lunchowe i obiadowe.

My zamówiliśmy penne z łososiem i suszonymi pomidorami w sosie lazurowym, filet z kurczaka marynowany w ziołach z grillowanymi pieczarkami, pomidorami koktajlowymi i cebulą. Na deser podobno warto dać się namówić na szarlotkę, sernik czy kruszon. Poprzestaliśmy tylko na pysznej herbacie Earl Grey z cytryną i listkami świeżej mięty z korzennymi herbatnikami.

 

Wykorzystano:

Tagi: food, Poznań, kulinaria, Stary Browar, poznańskie koziołki, Polska na weekend,

<< Powrót do bloga

 

Komentarze

 
Brak komentarzy
 

Skomentuj ten wpis




CAPTCHA Image
Reload Image

Kategorie

Art Food Kawiarnie Lifestyle News Podróże Restauracje

Zobacz też

Ruszył automatyczny system liczenia turystów w Wenecji
Gdzie są granice robienia zdjęć?
Uchyl drzwi do przeszłości
Werona - romantyczny scenariusz dla zakochanych
Jaśliska – tu kręcono film z szansą na Oskara

Zajrzyj na FB