Majówka na wyspie słonecznego boga

Grecja, food, Rodos, kulinaria, majówka, Kolos Rodyjski, Dolina Motyli
Grecja, food, Rodos, kulinaria, majówka, Kolos Rodyjski, Dolina Motyli

Podróże • 01.05.17 • 0 Komentarzy

 

Wyspa o niezwykłej historii, ciekawych zabytkach, gdzie gościnni mieszkańcy zapraszają, by spróbować ich kulinarnych specjałów czekała na nas tym razem w trakcie tygodniowego pobytu na przełomie kwietnia i maja. Jedna z czterech największych greckich wysp proponuje odwiedzającym relaks w promieniach słońca, kusi wielowiekową atmosferą, tętniącymi życiem uliczkami dużych miast i spokojem prowincji.

Od lat Rodos jest jedną z topowych destynacji wybieranych przez turystów i podróżników. Mieszkańcy przekonują, że wyspa cieszy się ponad 300 słonecznymi dniami w ciągu roku. Rzekomo zawdzięczają to mitycznym bogom. Zgodnie z grecką mitologią, kiedy Zeus, Posejdon i Hades w czasie uczty na Olimpie dzielili świat, Helios podróżował po niebie w swoim złotym rydwanie. Gdy wrócił, wszystko było już rozdzielone. Zeus trochę obawiając się Heliosa (wcześniej w trosce o los Ziemi zabił piorunem  jego syna Faetona) chciał odwołać wcześniejsze ustalenia. Helios jednak zaproponował, by każdy z bogów ustąpił mu część swojej domeny i tak od Zeusa wziął ekliptykę – fragment nieboskłonu, po którym codziennie podąża słońce, a z podziemi Hadesa otrzymał wielką skałę wydobytą z morza – królestwa Posejdona. Wraz ze skałą z morskiej toni wynurzyła się córka Posejdona – przepiękna nimfa Rode. Helios zakochał się w niej i wyspę nazwał Rodos. Przebywał na niej tak często, jak tyko mógł. Dlatego też do dziś mieszkańcy mogą cieszyć się przez większość roku słoneczną pogodą.

Historia wciąż żywa              

Ślady archeologiczne pierwszych mieszkańców pochodzą sprzed 6 tys. lat. Na przestrzeni kolejnych epok odcisnęli tutaj swój ślad Achajowie, Dorowie, Persowie, Grecy, Rzymianie, Arabowie, Joannici, Turcy, Włosi, Brytyjczycy a od marca 1948 r. Rodos stanowi część Grecji. Wpływ tak wielu kultur dostrzegamy do dziś nie tylko w odkryciach archeologicznych czy w architekturze, ale także w kuchni tego regionu.

Rewelacyjna kuchnia

Świeże ryby i owoce morza kuszą na każdym kroku. Właściciele tawern i restauracji zapraszają na spróbowanie lokalnych specjałów. Dookoła pachną przyprawy. Jak tu przejść obojętnie? Zaczynamy więc od przystawek. Najpopularniejsze to tzatziki, czyli jogurt z ogórkami doprawiony czosnkiem, fava – gotowany żółty groch, melizanosalata – smażone bakłażany oraz sałatka grecka złożona z pomidorów, ogórków, papryki, czerwonej cebuli, sera koziego i świeżych oliwek. Chętni mogą też zamówić sery (np. Holoumi), małe pierożki z serem lub szpinakiem. 

Wśród zup popularne są mayeritsa – rosół z jagnięciny z cytrynowym sosem i ryżem oraz rosół ze smażonego bakłażana  z pomidorem, czosnkiem i bazylią a także zupa z soczewicy z warzywami. Jednak podstawą obiadu jest świeża ryba lub mięso. Kto przyjeżdża na Rodos, musi obowiązkowo spróbować casarole – potrawki z jagnięciny czy  moussaki – zapiekanki z mielonej wołowiny z bakłażanami, cukinią i ziemniakami. Warto skusić się na szpinakowe lub serowe ciasteczka, gyros z wieprzowiny lub kurczaka, pikantny gulasz stifadho z wołowiny lub królika oraz souvlaki – wieprzowe szaszłyki z grilla podawane często z sosem tzatziki i pysznym chlebem pita. Serwowane tutaj ryby to najczęściej barwena, miecznik, śledź. Warto spróbować kalmary i ośmiornice.

Na deser często podawane są: świeże owoce, ciasteczka, ciasta, torty, chałwy i baklawy – ciasto z orzechami lub migdałami polane syropem. Wśród napojów wybierane jest piwo Mythos lub Alpha. Mocniejszym trunkiem przed i po posiłku jest ouzo oraz miejscowa brandy – mataxa. Odważni mogą spróbować bimbru produkowanego z wytłoczyn winogronowych o nazwie souma. Z zimnych napojów bezalkoholowych warto zamówić sok ze świeżo wyciśniętych pomarańczy.

Zabytki dookoła

Zwiedzanie warto zacząć od największego miasta wyspy – Rodos. Jego urok poznamy zarówno za dnia, jak i wieczorem. Ślady po antycznym mieście (fragmenty świątyni Apollina) odkryjemy na wzgórzu Monte Smith. Wiele pozostałości z tamtego okresu możemy także nadal podziwiać na wystawach zgromadzonych w Muzeum Archeologicznym. Miasto kusi też średniowieczną atmosferą podczas spaceru uliczkami starego miasta (wpisanego na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO) otoczonego szerokim i wysokim murem obronnym, do którego wejść można przez jedną z 11 bram i podczas wizyty w Pałacu Wielkich Mistrzów.

Rodos zachwyci też tętniącymi życiem uliczkami wypełnionymi sklepikami z wielobarwnym i różnorodnym towarem oraz przytulnymi tawernami i kafejkami. Wszystko w otoczeniu antycznych zabudowań, meczetów i synagog. Warto zadbać o wygodne obuwie. Uliczki starego miasta ułożone są z malutkich kamieni tzw. chochlaków. Nie wolno zapomnieć o Porcie Mandraki, gdzie stał kiedyś Kolos Rodyjski (miejscowi wolą, by mówić Kolosos, bo polskie określenie oznacza po grecku tylną część ciała), jeden z 7 cudów antycznego świata. Dziś śladu po posągu już nie ma, uwagę turystów zwracają natomiast dwie kolumny z rzeźbami jelenia i łani, symboli miasta. Sądząc z kształtu są to daniele, do dziś żyjące półdziko na wyspie. Łódki w porcie, wiatraki na falochronie oraz dzwonnica rodyjskiej katedry oraz kolumny strzegące wejścia po portu od strony morza – to najczęściej fotografowane miejsca w stolicy.

By odkryć uroki wyspy, trzeba pozostawić na chwilę stolicę i wybrać się w podróż dookoła wyspy. Jadąc wzdłuż wschodniego wybrzeża mijamy Kallitheę, Faliraki, Zatokę Anthony’ego Quinna (gdzie kręcono „Działa Nawarony”), Kolymbię, Tsampikę, Archangelos, wreszcie trafimy do Lindos. Przepiękne białe miasteczko leży u stóp Akropolu, położonego na wzgórzu, wznoszącym się na 116 m nad miastem. W 1999 r. został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO.

Sąsiadują tu ze sobą zabytki z różnych epok, dominują jednak te powstałe z funduszy kawalerów rodyjskich. Jednak najstarszym budynkiem na akropolu jest świątynia Ateny z Lindos z VI w. p.n.e. Aby się tam dostać, trzeba pokonać ponad 100-metrowe wzgórze pieszo lub na grzbiecie osła za jedyne 5 euro w jedną stronę. Ale warto. Z akropolu można podziwiać przepiękny widok na Zatokę Lindyjską, port św. Pawła i uroczą zabudowę miasteczka. Miasto Lindos jest traktowane w całości jako zespół zabytkowy. Trafimy tu więc też na tzw. domy kapitańskie, czyli domy z XVII w. należące do właścicieli statków, kupców i miejscowej władzy oraz kościół Wniebowzięcia Marii Panny.

Urzekające widoki

Wyspa jest doskonałym miejscem dla fotografów. Dlatego też warto poznać i zachodnie wybrzeże. Zabytki, zamki i stare klasztory, ale i przepiękne plaże czekają na uwiecznienie. Woda Morza Egejskiego jest tu zdecydowanie chłodniejsza niż na wschodnim wybrzeżu, a wysokie fale przyciągają amatorów sportów wodnych. Jadąc na południe na chwilę odwiedzamy malowniczą Dolinę Motyli (rezerwat ćmy niedźwiedziówki strojnisi, latem przylatują tu i obsiadają ambrowce wschodnie), a następnie docieramy do antycznego Kamiros, najmniejszego z trzech najstarszych miast Rodos. Spacerując po wykopaliskach archeologicznych możemy zobaczyć, co pozostało z tamtych czasów. Fundamenty pomieszczeń mieszkalnych wskazują, że ówcześni mieszkańcy żyli w bardzo malutkich domach, było wąsko i ciasno. Ale przecież starożytni większość czasu spędzali poza domem. Tam jedli, dyskutowali, tam kwitło życie towarzyskie i polityczne.

Kolejny przystanek to punkt widokowy, z którego podziwiać można ruiny zamku Kritinia. Koło południa docieramy do Embony. Tuż za wioską zwiedzamy jedną z wielu w tym rejonie wytwórni win Emery. Naprawdę warto zdecydować się na degustację lokalnych wyrobów. Są wyśmienite. Pobyt w Embonie kończy obiad w tawernie. Z taką energię warto jeszcze odwiedzić Monolithos. Robi wrażenie, na olbrzymiej skale nad morzem znajduje się średniowieczny zamek i biała kapliczka. Przed powrotem do Rodos trzeba koniecznie zajechać jeszcze do Vati, słynącej z produkcji wyśmienitego miodu tymiankowego i lokalnego bimbru „souma”.

Zwiedzając wyspę warto wyruszyć także na południe, by dojechać do Prasonisi. Piękna złota plaża i silne wiatry to prawdziwy raj dla windsurferów. Latem bez przeszkód suchą stopę dotrzemy wąskim pasem piasku na przylądek, zimą i w porze silnych wiatrów Prasonisi staje się wyspą. Dużo tu Polaków, a to za sprawą polskich surferów, którzy otworzyli w tym miejscu swoją bazę. Profesjonalizm naszych rodaków doceniają także windsurferzy z innych krajów, którzy chętnie korzystają z usług polskich baz szkoleniowych i treningowych.

Tagi: Grecja, food, Rodos, kulinaria, majówka, Kolos Rodyjski, Dolina Motyli,

<< Powrót do bloga

 

Komentarze

 
Brak komentarzy
 

Skomentuj ten wpis




CAPTCHA Image
Reload Image

Kategorie

Art Food Kawiarnie Lifestyle News Podróże Restauracje

Zobacz też

Ruszył automatyczny system liczenia turystów w Wenecji
Gdzie są granice robienia zdjęć?
Uchyl drzwi do przeszłości
Werona - romantyczny scenariusz dla zakochanych
Jaśliska – tu kręcono film z szansą na Oskara

Zajrzyj na FB